ZŁODZIEJE SNÓW

Katarzyna Klimowicz o książce „Złodzieje snów”

Dzieciństwo… – „sielskie, anielskie”… Jakże często w codziennym życiu, w przekazie medialnym, ale też w towarzyskich rozmowach posługujemy się wyidealizowanym obrazem wczesnego okresu naszego życia. Chcemy wierzyć, że dzieciństwo to czas beztroski i niewinny. Mówimy, że dzieci są szczęśliwe, bo nie mają żadnych problemów. Wyrażając taki pogląd, mamy na myśli na przykład to, że nie muszą się martwić, że nie starcza im do pierwszego, że szef wymaga od nich zbyt wiele lub nie muszą radzić sobie z chorobą babci. Wielce to krzywdzące poglądy. Świat dzieci pełen jest problemów i to często niezwykle poważnych. My, dorośli, często je bagatelizujemy. Mówimy: „wyrośnie z tego, ona/on tego jeszcze nie rozumie, ona/on pewnie tego nie dostrzega, to tylko strach w jej/jego wyobraźni, to minie” itd. Czy jednak, gdy sięgniemy pamięcią do swego dzieciństwa, nie znajdziemy obok „sielskich, anielskich” chwil wielu wspomnień bólu, strachu przed samotnością, opuszczeniem, potworami pod łóżkiem, nawracających złych snów, poczucia braku zrozumienia przez dorosłych, poczucia niemożności spełnienia ich oczekiwań. Świat dzieci pełen jest problemów i to – jak mi się zdaje – dużo trudniejszych niż dorosłych. Dorosły bowiem pomoże sobie choćby racjonalizacją, zwróci się do przyjaciela, specjalisty. Dziecko jest często pozbawione tych możliwości – po prostu nie wie, że one istnieją. Dzieci są bardzo samotne wobec swych koszmarów.

Ja i moi współpracownicy jesteśmy przekonani, że jako dorośli – rodzice, opiekunowie – możemy i powinniśmy dzieciom pomagać. Choćby poprzez książki, które oswoją je z problemami – tymi mniejszymi i większymi – zapewnią wsparcie w trudnej sytuacji, ba… może podsuną pomysł, jak z problemem sobie poradzić. To zwykle nie są łatwe książki – także dla rodziców, ale warto je czytać dzieciom i z dziećmi. Te, które pomagają, nazwaliśmy Bajkami – Pomagajkami. To specjalne historie bajkoterapeutyczne, które mają „czarodziejską moc” i są nieocenione w różnych trudnych emocjonalnie chwilach. Do takich pozycji zdecydowaliśmy się również zaliczyć Złodziei snów Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby, książkę dla dzieci, które w jakikolwiek sposób dotyka problem rozstania, rozwodu rodziców, książkę także dla samych rodziców, którzy decyzję o rozstaniu podjęli. To historia w takim samym stopniu dla dorosłych, jak i dla dzieci, ale również dla kogoś, w czyim bliskim otoczeniu znajduje się dziecko z rozbitej rodziny – może wtedy uczyć, tak potrzebnej w takich chwilach, empatii. Jak więc można czytać Złodziei snów jako Bajkę – Pomagajkę?

Czytając książki dla dzieci, warto patrzeć na nie oczami dziecka – na ile jest to możliwe, oczywiście – przez pryzmat jego emocji, uczuć, potrzeb. W Złodziejach snów ujęła mnie aura sprzeczności, w której ta historia jest zanurzona. Jest w niej dużo mroku, ale ten mrok daje też czytelnikowi poczucie, że nie jest sam, że inni też przeżywają trudne chwile i próbują sobie z tym poradzić, otrzymują wsparcie. Mrok staje się przyjazny, a na końcu przynosi nadzieję. Inna sprzeczność to taka, że choć wiele tu metafor, rzeczy nierealnych, to pokazane emocje, uczucia są bardzo autentyczne. Powtarzające się często zakończenie wielu rozdziałów: „I nic więcej tam się nie wydarzyło” jest wariantem naszego „dorosłego”: „No, przecież nic się nie stało”, które tak często mówimy do dzieci, bagatelizując ich problemy. Tak naprawdę przecież dzieje się w tej historii bardzo wiele w sferze emocji właśnie. Książka aż pęka w szwach od ładunku trudnych uczuć: bólu, smutku, strachu, braku zrozumienia sytuacji, poczucia bezradności wobec tego, co zrobili rodzice.

Złodzieje snów dotykają bardzo poważnego problemu, pokazując go z perspektywy dziecka, ale i traktując go z całą powagą. To jednak powoduje, że jednorazowe przeczytanie tej książki może okazać się niewystarczające. Co jeszcze można więc zrobić?

Po pierwsze czytać tyle razy, ile dziecko tego chce. Na pewno znajdą się dzieci, które mocno utożsamią się z Basią – główną bohaterką. Jej historia może okazać się dla nich niezwykle wspierająca. Może też jednak zdarzyć się i tak, że niektóre dzieciaki będą chciały od tej książki uciec. Dla nich konfrontacja z bohaterką, która znajduje się w podobnej do ich sytuacji, wyda się za trudna. W takim wypadku tym bardziej zachęcam do zmierzenia się z lekturą, bo to wyraźny znak, że problem jest i trzeba się nim zająć. Czytajmy więc – pomału, może przez kilka dni, ale próbujmy.

Jak czytać? Bez zbędnych uwag typu: „Widzisz, w tej historii też tata się wyprowadził”. Choć to trudne, nie moralizujmy i nie wskazujmy podobieństw. Dziecko samo je wychwyci. Zamiast tego bardzo uważnie słuchajmy tego, co ma nam do powiedzenia w trakcie lektury lub po niej, ale… nigdy nie oceniajmy jego wypowiedzi. Jeśli mówi: „Mnie też było smutno, kiedy tata odszedł”, nie mówmy: „Tak, ale teraz jest już dobrze, prawda?”. Po prostu powiedzmy np.: „Tak, to były trudne chwile. Dla mnie też”. Zajmijmy się emocjami naszych dzieci. Nie pocieszajmy w tradycyjny sposób. Mówmy o uczuciach, nazwijmy je.

Jeśli dziecko płacze w czasie lektury, pozwólmy mu na to, ale bądźmy przy nim, przytulmy, a może popłaczmy razem.

Po przeczytaniu książki dobrze jest odpowiedzieć na pytania dziecka, ale jeśli nie potrafimy, po prostu to uczciwie powiedzmy. Nie oszukujmy dziecka, że będzie dobrze. Tego zazwyczaj nigdy nie wiemy na pewno…

Jeśli dziecko nie chce z nami rozmawiać o książce, uszanujmy to. Nie wypytujmy, czy mu się podobało czy nie. Jeśli będzie chciało pogadać, samo to zrobi.

Co jeszcze możemy zrobić?

Narysować emocje. Dorosły też może rysować. Emocje, które stały się udziałem Basi w jej sytuacji. Można narysować, jak się zmieniały w ciągu biegu historii, albo skupić się na pojedynczych momentach, można rysować emocje innych bohaterów. Uczucia da się też też wykleić, zagrać na pianinie, pokazać mimiką. To tylko część możliwości. Fantazja podsunie Wam na pewno najlepszy sposób. Można na przykład zachęcić do narysowania Waszego złodzieja snów. Warto się przyjrzeć – jak wygląda, jakie ma atrybuty, co nam kradnie –i pogadać o tym…

Można kupić pacynki lub po prostu je zrobić, np. z papieru albo narysować sobie postaci na palcach – i odegrać jeszcze raz historię z książki lub jej fragmenty. To szczególnie przydatne, jeśli czujemy, że książka stała się ważna dla naszego dziecka, że chce ją czytać jeszcze raz. Wtedy możemy ją opowiedzieć pacynkami. Może dziecko będzie chciało coś w niej zmienić – ciekawe co? Często jest też tak, że dzieci chętniej opowiedzą o swoich problemach pacynkowemu przyjacielowi niż nam. Warto tego posłuchać…

Ktoś zapyta: „Po co to wszystko? Po co wracać do trudnych momentów? Trzeba zapomnieć”. Wiele osób uważa, że tak jest najlepiej… Myślę, że się mylą. Dziecku, stojącemu wobec problemu rozstania rodziców, wali się na głowę dotychczas poukładany świat, a w środku ma burzę emocji, z którymi z trudem sobie radzi. Mały człowiek potrzebuje wtedy bardzo dużo mądrego wsparcia. I nie chodzi o zapewnienie, że będzie dobrze, że wszystko się ułoży, i przemilczenie pewnych kwestii. Prawdziwie pomóc można przede wszystkim, dając przeżyć rozpacz rozstania, samemu może też sobie na to pozwalając. W tych działaniach właśnie świetnie mogą nam towarzyszyć Złodzieje snów Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby – mądra książka o smutku i przerażeniu dzieci oraz o bezradności rodziców wobec faktu, że miłość gdzieś się zapodziała. Trzeba żyć dalej, ale trzeba też dać sobie prawo do odczuwania trudnych emocji. To pomaga i bardzo wzmacnia nas na przyszłość, powoduje, że później lepiej radzimy sobie w ciężkich chwilach. Nauczmy tego nasze dzieci!

Powyżej podzieliłam się z Państwem kilkoma uwagami, sugestiami, co do tego, jak pracować z Bajką – Pomagajką. Możliwości jest oczywiście więcej – zależą one od Państwa wyobraźni i potrzeb. Metoda bajkoterapii jest użyteczna w wielu mniej lub bardziej trudnych momentach życia dziecka, a przede wszystkim doskonale pomaga mu w rozwoju emocjonalnym. Nie zapominajmy o nim w dzisiejszym świecie, w którym stawia się przede wszystkim na intelekt. Zachęcam Państwa do korzystania z bajkoterapii w kontaktach z własnym dzieckiem – można się tego nauczyć. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam na stronę www.bajkoterapia.pl.

 Katarzyna Klimowicz  – propagatorka bajkoterapii

The sadly familiar story of some children who have to listen to their parents arguing, and then cope with their father leaving is told here in an extremely interesting literary form. Realism is interwoven with fairytale fantasy, the repetition of certain elements in the text reminds one of the style of Biblical parables, and events are described through the sounds heard, though sometimes it is Basia and Bartek’s silence that shouts the loudest. As a whole, the book is based on the ambiguity of the word “fairytale”, synonymous with happiness as well as made-up stories. Starkness alongside a picturesque quality, the use of metaphor, a subtle way of saying things implicitly, contrast as a principle for composition and the thought-provoking idea of reducing the chapter numbering from a certain point in the narrative – the fact that all these features appear in a book of modest size shows how rich in ideas it is.
IBBY LITERARY DISTINCTION 2008 (Book Institute)

Napisano o książce:

1 – kliknij

2 – kliknij

3 – kliknij

4 – kliknij

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii dzieciom. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s