Książki godne polecenia: „Mały Asmodeusz” Ulf Stark – recenzja

DSC_0037Pod hasłem „Książki godne polecenia” zamieszczać będę wybrane recenzje mojego autorstwa, które ukazały się w miesięczniku Nowe Książki. Dziś niezrównany Ulf Stark i jego Mały Asmodeusz

Klucze do baśni Ulfa Starka

Mały Asmodeusz, książka Ulfa Starka, szwedzkiego pisarza znanego w Polsce z wielu wartościowych publikacji (m.in. Czy umiesz gwizdać, Joanno?, Jak tata pokazał mi wszechświat), jest dowodem na to, że baśń ma ogromny potencjał. Stark wykorzystał schemat konstrukcyjny baśni, tworząc mądrą metaforyczną opowieść. Historii o małym diabełku przewodzi znany od wieków motyw – wędrówki, zintegrowany z motywem próby.

Diabełek Asmodeusz jest zmuszony porzucić dom, „Krainę Podziemia”, i wyruszyć w nieznany świat. Malec różni się od swoich złośliwych braci, nie sprawia mu przyjemności widok dręczonych dusz, nie lubi dokuczać innym, nie chce się kłócić, słowem nie umie być zły. Co za nieszczęście dla diabła! Zdruzgotany ojciec postanawia poddać go próbie. Asmodeusz musi udowodnić, że jest prawdziwym diabłem. Pójdzie na Ziemię i skusi niewinnego człowieka, by oddał mu duszę. Na drogę dostaje wyprawkę, a w niej parę rad – czyją duszę najłatwiej zdobyć, czym się żywić – oraz odrobina magicznej mocy ojca. Podczas wędrówki bohaterowie baśni poddawani bywają próbom, które przybliżają ich do celu, przy okazji zyskują przyjaciół – pomocników. Asmodeusz również przechodzi wiele prób, namawiając mieszkańców Ziemi do oddania duszy, jednak jego starania kończą się kompromitacją, zostaje sponiewierany i zwymyślany, potem pobity i opluty. A jednak zyskuje przyjaciela, który ratuje go z opresji, karmi i wyposaża na drogę w ciastka – marzenia. Kłopot w tym, że wybawcą jest sam anioł.

Mimo porażek, Asmodeusz zdobywa duszę. Sprostał próbie. Jednak czy jest to typowy dla baśni triumf dobra nad złem? Byłby, gdyby człowiek, który oddaje duszę, został słusznie ukarany za złe czyny, gdyby skusił się na bogactwa i sławę, okazał pychę. Mała Krysia oddaje duszę za zdrowie braciszka. Zło triumfuje? Nie, wszystko kończy się szczęśliwie, i dla Krysi, i dla Asmodeusza. Ale pozostaje smutek ukryty w czerwonych oczach diabełka patrzącego za odchodzącą dziewczynką. W krótkim opisie ich rozstania jest tyle tęsknoty za innym życiem niż to, które przypadło małemu odmieńcowi, że przyćmiewa on radość z uwolnienia Krysi.

Stark korzysta ze schematu konstrukcyjnego baśni, jednak nie jest to najprostsza baśń ludowa. Mały Asmodeusz jest baśnią wielowarstwową, o wielu poziomach interpretacji. Na pierwszy plan wybija się historia Fausta, przewrotna, gdyż Faustem mogłaby być zarówno Krysia, jak i Asmodeusz. Dziewczynka obiecuje duszę diabłu, Asmodeusz zarówno kusi, jak i jest kuszony przez ojca-diabła: zostanie zaakceptowany przez rodzinę, gdy pokaże, że jest prawdziwym synem piekieł. Asmodeusz to diabeł o czystej duszy (jeśli tak można określić diabła), postępując wbrew sobie, zaprzedaje się złu. Oczywiście nie ma tu prostego przełożenia tekstu Goethego na teks Starka. Krysia wprawdzie oddaje duszę diabłu, jednak w zamian nie chce niczego dla siebie. Asmodeusz, „prawdziwy pomiot szatana”, zamiast nakłaniać dziewczynkę do zawarcia paktu, dwukrotnie odwidzi ją od tego kroku, proponując wolność nawet za cenę odrzucenia przez swoich. Wreszcie zdobywa duszę, ale nie taką, jaką mógłby przyjąć ojciec-diabeł, więc nie zaprzedaje i swojej, w dodatku, pomaga Krysi, uzdrawiając jej brata. Małego Asmodeusza można więc nazwać przewrotnych Faustem dla dzieci, którego najważniejszy przekaz brzmi: nie ma czystego zła.

Inny klucz do odczytania tekstu Starka odnajdziemy, stawiając go w kontekście antropologii kultury. Asmodeusz poddawany jest typowemu obrzędowi przejścia (dziecko – dorosły). Mamy więc: fazę wyłączenia (ze społeczności diabłów zamieszkujących „Podziemie”, z rodziny), czego widocznym znakiem jest zmiana stroju na czysty, oczyszczenie twarzy i oddalenie się z domu, fazę marginalną (jest poza, nie tylko fizycznie, jeszcze nie nabył nowej roli, starą stracił, opuszczając „Podziemie”) i fazę włączenia (zdobywa nowy status tego, który „nie lęka się przeciwności”, z którego już nie wolno się wyśmiewać). W tej wędrówce ku dojrzałości Asmodeusz przypomina małego Spartanina odbieranego rodzinie w wieku siedmiu lat, po czym poddawanemu serii prób (m.in. zmuszanego do kradzieży i kłamstw), wreszcie przyjętego do społeczności wojowników.

Powstaje pytanie, w jakim momencie życia dziecko może identyfikować się z Asmodeuszem? Chyba najbardziej wyrazisty jest moment pójścia do szkoły: odłączenie od rodziny, przejście w nieznany świat, potem zawieszenie, seria prób, porażki i zwycięstwa, nauka samodzielności i ostateczne, osiągnięcie celu. Dziecko wchodzi w świat szkoły obciążone oczekiwaniami rodziców (wypowiedzianymi i niewypowiedzianymi), którym próbuje sprostać. Nie jest łatwo udźwignąć taki ciężar. Asmodeusz wychodzi na Ziemię z podobnym obciążeniem: „Żebyś mnie tylko nie zawiódł” – przykazuje mu ojciec. Identyfikacja z małym diabełkiem ma same zalety, ponieważ postać Asmodeusza zaświadcza, że cel jest osiągalny. Co więcej, cel osiąga nieudacznik przekonany o swojej bylejakości: „ciągle coś robię nie tak” – mówi malec. A jednak znajduje pocieszenie. W swoich rozważaniach dochodzi wręcz do filozoficznych wniosków na temat sensu istnienia tak niedoskonałego tworu, jak on (a może nawet sensu istnienia zła?): „wszystko, na co patrzył, było zarazem piękne i zmyślne: […] drzewa, dające cień, muchy, które były pożywieniem dla ptaków, i chmury przynoszące wodę polom i łąkom. Wszystko na świecie ma sens, pomyślał. Więc pewnie też jakiś sens jest w tym, że jestem”.

Według Bruno Bettelheima, psychoterapeuty dziecięcego, baśń pozwala dziecku m.in. pokonać lęki przed dorastaniem, tłumaczy mu jego psychikę, wspiera rozwój osobowości. Mały Asmodeusz spełnia wszystkie te zadania. Dodatkową zaletą książki jest humor (wspaniałe dialogi z krową czy z baranami!) i niezrównane ilustracje mistrza Józefa Wilkonia zdominowane przez czerń i czerwień – zdecydowanie diabelskie.

I jeszcze jedno, co może umknąć czytelnikowi, a na co koniecznie trzeba zwrócić uwagę, to upostaciowany przez anioła obraz dobra. Anioł (postępowaniem przypomina „siódmego anioła”, który „był wielokrotnie karany za przemyt grzeszników” – Siódmy anioł Zbigniew Herbert) nie stara się odwieść Asmodeusza od sprostania diabelskiej próbie. Daje, nie żądając niczego w zamian, jest dobrym Samarytaninem – mamy tu nawiązanie do Biblii i jeszcze jeden klucz do odczytania baśni Starka.

Małgorzata Strękowska-Zaremba, Nowe Książki 2011

MAŁY ASMODEUSZ, Warszawa: Media Rodzina, 2011

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, dorosłym. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s