29 lutego – URODZINY FILIPKA ZASKROŃCA

Dziś – 29 lutego – Filipek Zaskroniec ma urodziny. Raz na cztery lata to stanowczo za rzadko, jak twierdzi sam bohater:
„Poleciałem do rodziców. Na szczęście była niedziela, więc dopadłem ich razem. Mama nie siedziała w łazience, tylko w salonie na kanapie przytulona do taty, a tata nie palił papierów na balkonie, bo tam nie ma telewizora, a właśnie leciał jakiś mecz piłki nożnej.
– Dlaczego urodziliście mnie dwudziestego dziewiątego lutego?! – zadałem proste pytanie. I od razu z miny rodziców wyczytałem, że nie mają czystego sumienia.
– Co tam, Filipku? – Tata na moment oderwał oczy od ekranu. – No popatrz, jak oni się ruszają! Przewrócił się, choć biegł bez piłki. Litości!
– Moim zdaniem, ten w białej koszulce go podciął. – Mama nic a nic nie zna się na sporcie, ale raz w miesiącu ogląda z tatą mecze. Chyba dlatego, żeby tata nie zapomniał, że jest jego żoną.
– Spytam was jeszcze raz! – zagroziłem.
– Rodzice! Dlaczego urodziliście mnie dwudziestego dziewiątego lutego?! Tego dnia nie ma w kalendarzu!
Moja groźba podziałała. Oboje spojrzeli na mnie, jakby zobaczyli swojego syna Filipka po raz pierwszy.
– Co cztery lata jest ten dzień… – powiedział speszony tata.
Wziąłem się pod boki i wykrzyczałem swoje żądania:
– Nie chcę urodzin co cztery lata, chcę co rok!
Za cztery lata wszystkie chłopaki z naszego osiedla będą ode mnie starsze o cztery lata, bo ich urodziny są w kalendarzu!… Pytam się jeszcze raz. Tylko mówcie prawdę. Dlaczego urodziliście mnie dwudziestego dziewiątego lutego?!
Tata popatrzył na mamę, mama popatrzyła na tatę i oboje popatrzyli na mnie jak te dwa barany z wiersza o baranach i juhasach, co to nie potrafią same o siebie zadbać, dlatego psy pasterskie muszą ich pilnować.
– Filipku, wiele razy opowiadałam ci o twoich narodzinach. Wiesz wszystko, minuta po minucie. – Mama przemówiła pierwsza. Zawsze tak jest, gdy oboje nie wiedzą, co powiedzieć własnemu dziecku. – Nie miałam wpływu na to, jakiego dnia się urodzisz. Urodziłam cię siłami natury.
Nigdy nie uwierzę, że mama nie miała na coś wpływu. Ciągle powtarza tacie, że nikomu nie wolno decydować o jej życiu. A mnie namawia,
żebym nie pozwolił, żeby chłopaki z naszego osiedla decydowali za mnie o moim życiu. Kręci – zrozumiałem i zaatakowałem:
– A te siły natury to niby co?! Nie da się ich oszukać?! Hirek też urodził się siłami natury, ale ma urodziny co rok! Wystarczyło, że tata Hirka nakazał mamie Hirka, żeby urodziła go w Nowy Rok, jak zegar wybije dwunastą, bo pierwsze dziecko urodzone w Nowym Roku
miało dostać dwa tysiące złotych od burmistrza! I Hirek urodził się jak trzeba! Był pierwszy!
Nie umiał mówić ani chodzić, a już miał dwa tysiące!”.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s